11 grudnia 2010

dziurawe ręce, dziurawe ręce!

ponowomowa

klincz judasza prowansalskiego okiem posypki
lukrowej, czyli między suchymi waflami pożycie,
od którego robią się zajady. smar dżemu mali
nowego w naleśniku oleistym, niczym niczym oraz
maczuga z bambusa uderzająca w bęben. miałki
sen jegomościa w kapeluszu wędrowniczka
i ździebełko prawdy. ilość soli nocnej
rozsypanej w zwiniętym z bólu niebie. bum, bum
butelkowe i fajeczka w pokoiku z przyciemnionym
sensem. łyk calvadosu lub koniaku do poduchy, nagłe
zwężenie
świata.

4 komentarze:

  1. przetrwaliśmy nawet przetrwanie! A Wy?

    OdpowiedzUsuń
  2. my chodziliśmy z plecakami.

    OdpowiedzUsuń
  3. pracujmy dla plecaków! Na ich poczet. Ach! Na pocztę muszę iść!

    OdpowiedzUsuń